To nie jest lenistwo – wsparcie psychologiczne u psychologa TSR w Radomiu

Słowo „lenistwo” często pojawia się wtedy, gdy coś przestaje iść tak, jak wcześniej. Gdy odkładasz sprawy, które kiedyś nie stanowiły problemu. Gdy mimo planów i intencji brakuje Ci siły, żeby zacząć. Bywa używane jako szybkie wyjaśnienie — wobec siebie albo wobec innych, często bez dłuższego zastanowienia.

Problem polega na tym, że w wielu sytuacjach to słowo nie oddaje tego, co naprawdę się z Tobą dzieje. Upraszcza doświadczenie, które jest bardziej złożone i zwykle narastało przez dłuższy czas, a nie pojawiło się nagle.

Lenistwo a brak zasobów

Lenistwo zwykle wiąże się z wyborem: nie chce mi się i odkładam, bo mogę. Nie ma w tym dużego napięcia ani wewnętrznego konfliktu. Raczej obojętność albo brak potrzeby zajmowania się daną sprawą w danym momencie.

Tymczasem możesz doświadczać czegoś zupełnie innego. Chcesz działać, wiesz, że coś jest ważne, masz intencję — ale brakuje Ci energii, spokoju albo wewnętrznej przestrzeni, żeby zacząć. Różnica między „nie chce mi się” a „nie mam z czego” jest istotna. Pierwsze dotyczy motywacji, drugie znacznie częściej dotyczy zasobów psychicznych, które z czasem mogą się wyczerpać.

Jak to wygląda na co dzień

Kiedy to nie jest lenistwo, codzienność zaczyna wyglądać bardzo konkretnie. Odkładasz rzeczy, które wcześniej były proste i neutralne. Trudno Ci zacząć, mimo że „w głowie” wszystko jest poukładane. Czujesz zmęczenie, które nie mija po odpoczynku czy wolnym weekendzie i wraca szybciej, niż byś się spodziewała.

Często pojawia się też napięcie, które nie znika, tylko zmienia formę — w drażliwość, apatię albo wycofanie. Wraca myśl: „znowu się nie udało”. Gdyby to było lenistwo, byłoby w tym więcej obojętności. Tu częściej jest presja, frustracja i poczucie winy, które dodatkowo odbierają energię.

Funkcjonowanie nie wyklucza wyczerpania

Możesz nadal funkcjonować. Chodzić do pracy, zajmować się domem, wywiązywać z obowiązków, brać odpowiedzialność. Z zewnątrz wszystko może wyglądać „w porządku”, czasem nawet bardzo dobrze, bo wiele rzeczy nadal jest dowożonych.

To, czego nie widać, to koszt ciągłego mobilizowania się i działania w napięciu przez długi czas. W pewnym momencie organizm przestaje mieć z czego czerpać. Nie zawsze dzieje się to gwałtownie — częściej po cichu, stopniowo, poprzez spadek energii i coraz większą trudność w zaczynaniu.

Skąd bierze się to zmęczenie

Takie zmęczenie rzadko ma jedną przyczynę. Częściej narasta z czasem i trudno wskazać moment, w którym „coś się zaczęło”. Wiele osób mówi raczej o długim okresie funkcjonowania w napięciu niż o jednym konkretnym wydarzeniu.

Może to być długotrwałe napięcie, nadmiar obowiązków i oczekiwań, brak odpoczynku, który rzeczywiście regeneruje, albo poczucie, że „trzeba” znacznie częściej niż „można”. W takich momentach próby mobilizowania się silną wolą zwykle niewiele zmieniają, bo to nie jest kwestia charakteru, tylko przeciążenia.

Zamiast dokładania sobie presji

Pomocne bywa rozpoczęcie zmiany od sposobu mówienia o sobie. Zamiast „jestem leniwa” — „jest mi trudno zacząć”. Zamiast „powinnam dawać radę” — „jestem zmęczona”. To nie jest gra słów, tylko zmiana perspektywy, która zmniejsza napięcie i pozwala zobaczyć sytuację bardziej realistycznie.

Drugim krokiem może być próba nazwania tego, co najbardziej Cię obciąża. Nie ogólnie „życie”, lecz konkretnie: tempo, odpowiedzialność, relacje, samotność, brak sensu albo brak odpoczynku. Czasem samo uporządkowanie tego w myślach przynosi ulgę i pozwala złapać trochę dystansu.

Kiedy rozmowa może być pomocna

Jeśli poczucie „nie mam z czego” utrzymuje się długo, wraca falami albo zaczyna obejmować coraz więcej obszarów Twojego życia, rozmowa z psychologiem bywa pomocnym krokiem. Nie po to, żeby siebie oceniać, ale żeby lepiej zrozumieć, co się dzieje i gdzie rzeczywiście jest największe obciążenie.

Do psychologa w Radomiu, również pracującego w podejściu TSR, trafiają często osoby, które od dłuższego czasu funkcjonują w przeciążeniu i zmęczeniu psychicznym — bez jednego konkretnego kryzysu, ale z poczuciem, że codzienne funkcjonowanie kosztuje coraz więcej. Podejście TSR pozwala skupić się na tym, co jest tu i teraz, oraz na małych zmianach, które mogą przynieść realną ulgę.

Autor

Sylwia Mieszczakowska – psycholog w Radomiu, terapia TSR i wsparcie psychologiczne

Sylwia Mieszczakowska

Pomagam osobom dorosłym i młodzieży w Radomiu w sytuacjach nagłego kryzysu emocjonalnego, nasilonego stresu oraz trudnych zmian życiowych. Wspieram osoby, które czują przeciążenie, lęk lub mają poczucie, że coś w ich życiu stało się bardziej obciążające i trudno odnaleźć dalszy kierunek. Pracuję w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR), koncentrując się na tym, co realnie może przynieść ulgę, uporządkowanie sytuacji i wprowadzenie możliwej zmiany na danym etapie.

Zobacz też

13 lutego 2026

Nie bój się swojego gniewu. Bój się momentu, w którym przestaniesz go czuć.

Złość ma w naszym społeczeństwie fatalny PR. Od dziecka wielu z nas słyszy komunikaty typu: „nie złość się”, „taka ładna dziewczynka, a tak się...
Czytaj więcej
11 lutego 2026

Red flag w relacji – kiedy to realny sygnał ostrzegawczy, a kiedy mechanizm obronny?

Dziś bardzo łatwo wskazać u kogoś „czerwone flagi”: brak komunikacji, wycofanie, zazdrość, unikanie rozmów, niedostępność emocjonalną. Dużo trudniej zatrzymać się i zadać sobie pytanie:...
Czytaj więcej

Tagi

Social media

Umów konsultację online

Sylwia Mieszczakowska - ZnanyLekarz.pl
Facebook – Sylwia Mieszczakowska, psycholog i terapeuta TSR w Radomiu Instagram – Sylwia Mieszczakowska, psycholog i terapeuta TSR w Radomiu